Martin Magyar (@hermetica_tattoo) – nowy Ambasador Loveink!

Martin Magyar (@hermetica_tattoo) – nowy Ambasador Loveink!
Czas przedstawić drugiego ambasadora 7. edycji naszego konkursu! Przed Wami człowiek, który czarno-białym realizmem opowiada historie z fotograficzną precyzją – Martin Magyar, znany jako @hermetica_tattoo. Tatuator z prawie dekadą doświadczenia, który nie tylko rozwija swój styl, ale też zbudował własne studio – Hermetica Tattoo w Kobylnicy. Miejsce z duszą, charakterem i klimatem, który czuć od progu.
Martin to artysta, którego prace emanują techniczną perfekcją i niepodrabialnym wyczuciem kontrastu. Portrety? To jego specjalność – nieustanne wyzwanie i lustro progresu. Dla Martina tatuaż to nie tylko zawód, ale sposób na życie, sztuka, która pochłonęła go dzięki pasji do rysunku realistycznego.

Zadaliśmy mu kilka pytań, byście mogli lepiej poznać jego historię:
Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w projekcie Ambasador Loveink? Zdecydowanie znajomość z ekipą Loveink i udział w wydarzeniach, które organizowali – jak choćby szkolenie z Karolem i Jamesem. To zawsze była dobra energia i konkretne doświadczenie.
Jak narodziła się Twoja pasja do tatuowania? Wszystko zaczęło się od rysunków realistycznych, które praktykowałem od dzieciaka. W dorosłości naturalnie przeszło to w tatuaż – inną, ale równie fascynującą formę sztuki.
Ulubiony styl? Bez dwóch zdań: czarno-biały realizm.

Tatuaż, który nigdy się nie nudzi? Portrety. Po pierwsze – to zawsze wyzwanie, szczególnie jeśli ktoś zna osobę z portretu. Po drugie – to na nich najlepiej widać mój progres.
Czego nie tatuujesz? Motywów, które są sprzeczne z moimi wartościami.
Pamiętasz swój pierwszy tatuaż? Oczywiście – mam go na górnej części stopy. Może nie jest perfekcyjny, ale ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną.
Z którego tatuażu jesteś najbardziej dumny? Trudno wskazać jeden – dumę czuję z każdego projektu, przy którym czuję, że ewoluuję i zostawiam za sobą pewien etap.
Największy sukces? Ludzie, których spotykam na swojej drodze i z którymi tworzę Hermetica Tattoo. To nie miejsce, to społeczność.
Źródło inspiracji? Pewien człowiek – mój mentor. To dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem.

Ulubiony kosmetyk Loveink? Chyba wszyscy wiedzą! ;)
Największe wyzwanie w branży? Pokazać swoją wartość nie przez rywalizację, ale przez jakość i unikalność. Nie da się zmierzyć tatuażu jak biegu na 100 metrów. Każdy z nas tworzy po swojemu – i to jest piękne.
Najczęstszy błąd osób robiących pierwszy tatuaż? Nie wybierają Hermetica Tattoo! A serio – brak dopasowania motywu do stylu artysty i wybór przypadkowych wzorów z internetu.
Martin, witamy na pokładzie! Cieszymy się, że jesteś z nami!




