Przejdź do głównej treści

Poznaj naszą Ambasadorkę 10. edycji - Agatę Bryl (@mysliferajna)

Poznaj naszą Ambasadorkę 10. edycji - Agatę Bryl (@mysliferajna)

Kobiecy styl, kwiaty, mandale, inspiracje starymi grafikami botanicznymi i podejście, w którym człowiek siedzący po drugiej stronie maszynki jest równie ważny jak sam projekt.

Poznajcie Agatę Bryl, znaną jako @mysliferajna - kolejną Ambasadorkę 10. edycji LOVEINK. Agata tatuuje w Gdańsku, prowadzi własną pracownię, a w tatuowaniu najbardziej ceni coś, czego nie da się zamknąć w portfolio: kontakt z ludźmi.

Od rysowania do pierwszej maszynki

Historia Agaty z tatuowaniem nie zaczęła się od wielkiego planu na karierę. Tworzenie było w jej życiu dużo wcześniej.

Jak zaczęła się Twoja historia z tatuowaniem?

„Od kiedy pamiętam, rysowałam i tworzyłam różne rzeczy. Mój były mąż, widząc moją pasję do tego i potrzebę poszukiwania kolejnego hobby i medium, sprezentował mi maszynkę do tatuowania. Im więcej czasu temu poświęcałam, tym ciężej było mi to rzucić.”

I tak kolejne medium do tworzenia z czasem stało się czymś znacznie większym.

W tatuowaniu najbardziej lubi… ludzi

Można kochać projektowanie, samo tatuowanie albo moment, w którym gotowa praca pojawia się na skórze. Dla Agaty najważniejsza jest jednak relacja, która powstaje podczas całego procesu.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

„Najbardziej w swojej pracy lubię kontakt z ludźmi. Od moich współpracowników po klientów. Słuchać ich historii, pocieszać, śmiać się z nimi, a na końcu sesji stać się troszkę częścią ich życia. Z ogromną częścią moich klientek spotykam się poza studiem, jeżeli czas pozwala. :D”

Tatuaż zostaje na skórze, ale czasami znajomość rozpoczęta przy fotelu tatuatorskim zostaje na znacznie dłużej.

Kobiecy, niestabilny i bez ograniczeń

Poprosiliśmy Agatę, żeby opisała swój styl w kilku słowach.

Odpowiedź?

„Kobiecy, niestabilny, nieznający granic i ograniczeń — dokładnie taki jak ja, hahaha.”

I właściwie trudno o bardziej osobistą definicję własnego stylu.

W jej pracach pojawiają się różne kierunki, ale źródła inspiracji często prowadzą do sztuki i natury.

Skąd najczęściej czerpiesz inspiracje do swoich projektów?

„Bardzo dużo inspiracji czerpię z malarstwa i starych botanicznych grafik.”

To właśnie takie źródła pozwalają spojrzeć na dobrze znane motywy trochę inaczej, zamiast za każdym razem zaczynać od tego, co akurat przewija się w social mediach.

Kwiaty i mandale mogą zostać na zawsze

Każdy tatuator ma chyba motyw, do którego może wracać dziesiątki razy i nadal znajdować w nim coś nowego.

U Agaty wybór jest prosty.

Czy jest motyw, który możesz tatuować bez końca i nigdy Ci się nie nudzi?

„Taaak. Kwiaty i mandale. Mam nadzieję, że zawsze to będą sobie Typiarki dziarać. :]”

Patrząc na to, ile możliwości dają oba te motywy, raczej szybko materiału do pracy nie zabraknie 😉

Pierwszy tatuaż? Wieloryb na siostrze

Pierwszy wykonany tatuaż często zostaje w pamięci bardziej niż niejeden późniejszy projekt. W przypadku Agaty pierwszą osobą, która oddała skórę pod jej maszynkę, była siostra.

Jak wspominasz swój pierwszy wykonany tatuaż?

„Cudownie. :D To był wieloryb, bardzo prosty, z kolorem, na mojej siostrze. Trafiło mi się szczęście początkującego i wyszło prosto, i kolor równie wbiłam. Następne już nie szły tak gładko. Można nawet powiedzieć, że w ogóle nie szły, haha.”

I chyba właśnie to dobrze pokazuje naukę tatuowania - jeden udany projekt nie oznacza jeszcze, że od tego momentu wszystko będzie szło idealnie.

Największa satysfakcja nie mieści się w jednym projekcie

Zapytaliśmy też Agatę o pracę, z której jest najbardziej dumna. Okazuje się, że trudno zamknąć tę odpowiedź w jednym tatuażu.

Który projekt lub moment w dotychczasowej pracy daje Ci największą satysfakcję?

„Nie potrafię wybrać projektu, bo każdy mi daje, nawet małe serduszko. Takim momentem za to było otworzenie własnej pracowni. I każdy rok, w którym dalej ją utrzymuję, a nawet rozwijam, jest dla mnie ogromnie satysfakcjonujący.”

Własna pracownia w Gdańsku to nie tylko miejsce do tatuowania. To również odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się wokół niego - klientów, organizację, rozwój i codzienne prowadzenie biznesu.

Dobry tatuaż już nie wystarcza?

Dzisiejsza branża tattoo wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Dobrych prac jest mnóstwo, a dotarcie z nimi do właściwych osób staje się osobnym zadaniem.

Agata wskazuje właśnie to jako jedno z największych wyzwań.

Co według Ciebie jest obecnie największym wyzwaniem w branży tatuażu?

„Największym wyzwaniem teraz jest moim zdaniem promowanie się. Przesyt, jaki panuje w branży, powoduje, że ciężko trafić do klienta. Wymaga to ogromnej ilości czasu, energii i nakładów kreatywności, żeby nie zlać się klientom z innymi tatuatorami.”

Dzisiaj praca tatuatora często nie kończy się więc po odłożeniu maszynki. Trzeba jeszcze pokazać swoją pracę, zbudować rozpoznawalność i zrobić to tak, żeby nie zgubić po drodze własnego charakteru.

Najczęstszy błąd w pielęgnacji? Za dużo dobrego

O pielęgnację świeżego tatuażu też musieliśmy zapytać.

I tutaj pojawia się problem, który często nie wynika z lekceważenia zaleceń. Wręcz przeciwnie - czasami klient chce zadbać o tatuaż aż za bardzo.

Jaki błąd w pielęgnacji świeżego tatuażu najczęściej pojawia się u klientów?

„Rzadko mam takich klientów. Zazwyczaj są to tatuażowe dziewice i nie mają pojęcia co i jak, a recepty jednej na wszystkie skóry nie ma. Oni chcą jak najlepiej i walą kremu na dziarę, jakby jutra miało nie być, odcinając tlen i utrudniając gojenie. Takich klientów zawsze proszę o wysyłanie zdjęć z pierwszych dwóch tygodni gojenia. Lepiej śpię, jak mogę to monitorować.”

To ważna obserwacja: więcej produktu nie oznacza szybszego ani lepszego gojenia. Świeża skóra potrzebuje przede wszystkim spokojnej, rozsądnej pielęgnacji. Krem powinien tworzyć cienką warstwę, a nie grubą „kołdrę” na tatuażu.

I jeszcze jedna rzecz jest tutaj ciekawa - Agata nie kończy swojej pracy w momencie, kiedy klient wychodzi ze studia. Monitorowanie pierwszych tygodni gojenia pozwala reagować na to, jak zachowuje się konkretna skóra, zamiast zakładać, że u każdego proces będzie wyglądał identycznie.

LOVEINK? Były nawet łzy

Na koniec zapytaliśmy Agatę, czego oczekuje od współpracy z LOVEINK. Okazało się, że samo dostanie się do programu już było dla niej ważnym momentem.

Co ma przynieść Ci współpraca z LOVEINK i czego najbardziej chcesz w jej trakcie spróbować?

„Już mi przyniosła satysfakcję. Marka była mi znana z produktów do pielęgnacji, ale również ze świetnych szkoleń, które prowadzą. Ogromnie się cieszę na to wyróżnienie. Jak dostałam wiadomość, że mi się udało, popłakałam się ze wzruszenia. :D”

I takich reakcji nie da się napisać lepiej żadnym marketingowym hasłem🖤

Cieszymy się, że Agata Bryl @mysliferajna znalazła się w gronie Ambasadorów 10. edycji LOVEINK.

Jeśli jesteście z Gdańska lub okolic i szukacie tatuatorki, której świat kręci się wokół kobiecych projektów, kwiatów, mandali i botanicznych inspiracji - warto zajrzeć do jej prac.

Zobacz portfolio Agaty i obserwuj @mysliferajna

A my już niedługo przedstawimy Wam kolejną osobę z naszej ambasadorskiej dziesiątki🖤